O autorze
Katarzyna Kwiecińska, Prezes i założyciel Stowarzyszenia "Od pasa w dół" skupiającego świadome swojej kobiecości panie. Publicystka, uparty komentator rzeczywistości. Mama małej Majki

50 twarzy Greya - romans dla desperatek, czy potrzeba naszych czasów?

okładka płyty Ellie Gouling/polskieradio.pl
Oczywiście mowa o szumnym filmie- 50 twarzy Greya. Wczoraj miałam okazję zobaczyć ten współczesny romans, nogi mi się ugięły, do dziś ubolewam nad straconym czasem. Miotają mną bardzo dziwne uczucia, mam też w sobie trochę niepokoju. Skoro preferencje seksualne głównego bohatera - pięknego, wysportowanego, szarmanckiego i na dodatek bardzo młodego (27 lat) pana Krystiana są przyjmowane z takim entuzjazmem, to dokąd zmierza ten świat?

Cały film to właściwie zmaganie się z dominacją: jednej strony - która chce, bo ją tego nauczono i drugiej - która nie chce, ale liczy na to, że może jej się zachce, bo przecież zakochała się w fajnym dominancie i żal by to było zmarnować. Zaczarowana luksusowymi dobrami i ponad przeciętną fizjognomią głównego bohatera Anastasia, w każdej minucie filmu ma nadzieję, że może jej kochankowi się odmieni i przestanie mieć ochotę na wiązanie, czy okładanie jej pejczem. Walczy jak lwica o to, żeby go zmienić, nawet wydaje się że jest na dobrej drodze, jednak finalnie daje sobie spokój.

Dużo płytkiego romantyzmu, szybkie samochody, piękne mieszkania, szykowne garnitury, szybowiec i śmigłowiec, trochę niezłego ciała, szarmanckości i opiekuńczości. Kobiety z całą pewnością wyszły trochę rozbite, z jednej strony okazja życia, z drugiej wątpliwa przyjemność. Fakt, można było sobie powzdychać czasami i pomarzyć, jednak jeśli kogoś zupełnie nie pociąga zadawanie bólu podczas seksu, tudzież konsumpcja tego bólu, finalnie na wzdychaniu może zakończyć.

A co dzieje się w umysłach mężczyzn. Prosty mechanizm. Kiedy będę miał pieniądze i pozycję, to każda dziewczyna zrobi to, co będę chciał w łóżku i w życiu. Nie brzmi to najlepiej. Widzę jasność przekazu w formule „jeżeli”, to znaczy - jeżeli dasz mi to, czego chcę, ja cię ozłocę. Ale na moich warunkach.


Warto się zastanowić, dlaczego powstał ten film, bo nic bez przyczyny się nie dzieje. Czyżby oswajano nas z pewnymi zjawiskami? Przecież na ekranie ta dominacja nie była taka zła. Pan gładził panią kostką lodu, wiązał krawatem, czule dotykał i całował, o co więc chodzi z tą ogólnie mało akceptowalną dominacją? … to pozostawię do oceny osoby czytającej.

Moim zdaniem film pokazuje, że nie ma tragedii, nie ma się czego bać, skoro taki fajny facet się tak bawi, to i ja mogę. Zresztą wiele kobiet dla widoku floty samochodów w garażu, mieszkania na 30 piętrze i lotów szybowcem z pewnością dałaby wymierzyć sobie soczystego klapsa nie raz. Dużo przecież robimy dla naszych partnerów, może tym razem zamiast ciepłego obiadu, prania i sprzątania, kajdanki i madejowe łóżeczko?

Popularność filmu spowodowała, że mamy oraz więcej zabawek erotycznych sygnowanych logo „50 twarzy Greya. Widziałam już korki analne, kajdanki, pejczyki, wibratory… Czy fakt, że przed chwilą widzieliśmy podobne atrybuty „na szklanym ekranie” spowoduje, że chętniej je kupimy? Z pewnością, będzie to też bardziej akceptowalne społecznie. Nie mam nic przeciwko dominacji, niech się bawią ci którzy chcą. Niepokojąca jest komercja, która się pojawia w tym temacie i chociaż łamanie tabu jest ciekawe, w tym kontekście może być nawet trochę niebezpieczne.
Trwa ładowanie komentarzy...